poniedziałek, 14 września 2009

Dobrze i tanio

 
  
 


Powyższe trzy zdjęcia to dowód na to, że dobra architektura wcale nie musi być droga. Niby wydaje się to oczywiste, ale niestety często jakość inwestycji nie idzie w parzę z niskimi kosztami budowy. Z drugiej strony nawet drogi i znakomity obiekt może stracić na wartości jeśli nie zostanie odpowiednio wkomponowany w otaczające go środowisko. Kontekst przestrzenny to w architekturze rzecz, której nie można wykluczyć. W tym wypadku jest na odwrót.

Co ciekawe, nie jest to inwestycja ambitnego dewelopera, tylko spółdzielni mieszkaniowej osiedla Biskupin. Zdecydowanie wybija sie ona poza wrocławską architektoniczną średnią. Zastanawiałem się czy może ten projekt był wynikiem otwartego konkursu dla architektów. Jednak nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim krokiem ze strony spółdzielni mieszkaniowych, tym bardziej że nie są one finansowymi potentatami, a taka inicjatywa wymaga dodatkowych kosztów, chociażby na nagrody za trzy pierwsze miejsca. Ktoś zatem zaufał projektantowi, który ze swojego zadania wywiązał się naprawdę dobrze. To cieszy, bo spółdzielnie kojarzą się głównie z widmem styropianowej termomodernizacji i kolorystycznymi kiksami na elewacjach. Wystarczyło jedynie pomyśleć.

Na zdjęciach widać jedynie architekturę. Czytelna bryła, prosta kompozycja fasady i oszczędne zastosowanie elementów dekoracyjnych w postaci kolorowych elementów na elewacji. Ładna, współczesna architektura. Co jednak naprawdę stanowi o wartości tego projektu to urbanistyka. Architekt starał się jak najlepiej wpasować budynki w okoliczną zabudowę. Obiekt z pierwszego zdjęcia stojący przy skrzyżowaniu dwóch ulic, szanuje kontekst architektoniczny ulicy prostopadłej do ściany frontowej widocznej na fotografii. Trzyma linię zabudowy, ma spadzisty dach oraz skalą nie dominuje sąsiednich domów. Budynek z drugiego zdjęcia, wolno stojąca kostka, kontynuuje rytm wyznaczony przez kubaturowo podobne punktowce stojące w bliskiej odległości od niego. Zaś trzeci obiekt wypełnił pustą przestrzeń między dwoma blokami, tworząc coś w rodzaju pierzei, przynajmniej kawałka. Do tego żadnych ogrodzeń, furtek, czy zamkniętych strzeżonych parkingów.

Dzięki tym zabiegom udało się uporządkować okoliczną przestrzeń i całkiem zgrabnie ją uzupełnić nowymi budynkami. Brawo dla architekta, który zrozumiał okoliczny układ przestrzenny i z poszanowaniem go bardzo dobrze wywiązał się ze swojego zadania. Szkoda jednak, że zdarza się to wciąż rzadko.


Pzdr.
Stadtkind

3 komentarze:

pau pisze...

wow, nie spodziewałabym się, że interesują cię takie rzeczy. pojadę obejrzeć, jestem pod wrażeniem

Stadtkind pisze...

A jednak!

Jeśli przejrzysz archiwum bloga to natkniesz się na jeszcze kilka postów o architekturze i urbanistyce.

Jakieś posty na ten temat na pewno się jeszcze pojawią.

yo.niec pisze...

Extra! A w Warszawie zaczęli grodzić nawet Żoliborz :/