
Współczesna muzyka cierpi na psychozę remiksową.
Mówiąc całkiem na poważnie, remiksuje się wszystko i we wszelaki sposób. Wcale nie mam zamiaru tutaj tej tendencji oceniać, jest to kolejne ze zjawisk współczesnego świata, co do którego chyba najbardziej adekwatny jest stosunek ambiwalentny.
O co mi jednak chodzi. Wciąż jednak są remiksowe konstelacje, które zaskakują. Co mnie zaskoczyło.
Patrick Wolf - Hard Times (Jack Beats Remix)
Zresztą nie tylko mnie. Gdy wczoraj, na imprezie Pięknych Chłopców w Absyncie, zagraliśmy gościnnie kilka kawałków, to Wojtek z Pięknych Chłopców podszedł do ekranu komputera i przecierał oczy, gdy wrzuciłem ten numer.
Ha! Piosenka (tak to chyba jest właśnie piosenka, bo zwykle gramy utwory) jest jednak bardzo dobra. Ja to kupuję!
***
Tak swoją drogą, w związku z psychozą remiksową, myślałem kiedyś o remiksach filmów. Zresztą na jednym z afterów próbowaliśmy to zrobić, mówiąc wyrwanymi z kontekstu fragmentami dialogów. To chyba jednak nie to, tym bardziej, że zrozumiałe głównie dla wtajemniczonych. W tym kontekście jednak, przypomniał mi się artykuł jaki czytałem całkiem niedawno w "Dzienniku". Chodzi mianowicie o remiks książki. Sam artykuł co prawda o tym temacie nie traktował, ale jeden fragment natchnął mnie do refleksji. Zacytuję cały akapit, żeby sam wątek był lepiej zrozumiany. Artykuł pochodzi z 11 kwietnia, a jego tytuł to "Wzajemne nienawiści pisarzy":
"Najsłynniejszą figurą geometryczną francuskiego XIX wieku literackiego był z pewnością trójkąt Victor Hugo, jego żona Adele oraz największy ówczesny krytyk Sainte-Beuve. Smaczku sprawie dodawał fakt, że panowie ogromnie się przyjaźnili. Znajomość jednak podszyta była zawiścią krytyka. Nie mogąc odebrać genialnemu koledze sławy ani talentu, Sainte-Beuve znalazł więc inny sposób: odebrał mu żonę, przynajmniej na parę lat. A że były to czasy romantyczne, uznał za stosowne opowiedzieć o swojej miłości całemu światu w powieści "Volupte" (Rozkosz). Mniej więcej w tym samym czasie Sainte-Beuve popełnił nieostrożność przejechania się w recenzji po innym wielkim pisarzu, Honoriuszu Balzaku. Ten w zemście postanowił upokorzyć go, sam pisząc "Rozkosz" od nowa - oczywiście lepiej. W ten sposób powstało arcydzieło "Le Lys dans la vallee". Później krytyk czynił Balzakowi liczne afronty, demonstracyjnie unikał kolacji z jego udziałem, by przypadkiem nie zakopać topora wojennego, słusznie kalkulując, że mieć go za wroga to doskonała reklama."
Czy mamy tu do czynienia z jednym z pierwszych przykładów remiksów? Ile już razy z całkiem zwykłych kawałków, powstawały po remiksie prawdziwe arcydzieła. W tym wypadku, pobudką była chęć upokorzenia. Ale czy w świecie muzyki takie namiętności nie występują? Daje do myślenia, Temat pozostawiam otwarty.
***
Na koniec, żeby się już nie rozpisywać, jeszcze jeden bonusowy kawałek, a właściwie kolejna ładna piosenka:
Frankmusik - Better Off As 2 (A1 Bassline Remix)
Pzdr.
Stadtkind