wtorek, 16 czerwca 2009

Renaissance Man + Dj Hell + Savas Pascalidis


To będzie bardziej złożony wpis.

Uff... od czego by tu zacząć.

Moja przygoda z elektroniczną muzyką taneczną/klubową, zresztą zwał jak zwał, zaczęła się od fascynacji nową falą, post-punkiem i pochodnymi. Kto nas pamięta z tamtego okresu, wie, że byliśmy nieopierzonymi ortodoksami w cienkich, skórzanych krawacikach. Hormony się uspokoiły, a ciekawość świata wzrosła. Dobra, całkiem na poważnie. Później, drogą skojarzeń przyszła fascynacja electroclashen i Gigolo Records. Następnie, nie do końca, ale dałem się nieco porwać szalonej i natychmiastowej modzie na Kitsuen i Ed Banger. Następnie przyszły fidget, bassline, kuduro, dubstep. Nie da się ukryć, że były/są to zajawski koniunkturalne. Jednak nie chcielibyśmy być traktowani stereotypowo, jedynie, jako wycinek pewnej aktualnej sceny. Przynajmniej takie mamy ambicje. Ja zaś mam nadzieję, że jeśli ktoś tak o nas myśli, to posty na tym blogu przełamią to przekonanie.

Wracając do Gigolo Records. Jeszcze jakiś czas temu, sama nazwa brzmiała dla mnie anachronicznie. Ale zrobiłem sobie małą retrospektywę, i nawet nie sentyment, ale sympatia powróciła. Właściwie to do pochylenia się nad tematem zainspirowali mnie Renaissance Man.

Pisać o nich teraz wypada. Robią furorę wydając dla Sound Pellegrino, Deadfish czy Dubsided.
Już jakiś czas temu miałem o nich napisać, jak tylko wpadł mi w ręcę ich remix Dj Hella, ale opieszałość, o której była już tu mowa nie raz, wzięła górę. Dzisiaj tylko wyżej wspomniany remix, więcj znaków poświęcę im niebawem razem, bo zdecydowanie warto.


DJ Hell - My Definition of House Music (Renaissance Man Bootcut)


Kawałek w oryginale bazuje na utworach z epki "Forestry" Davida Byrnea. Pierwotne wolne, filmowe kompozycje, Hell zmiksował w prawdziwy majstersztyk, zacierający niegdyś granice między housem a technom, wydany w 1992 roku, dla słynnego R & S Records.

Do kawałka powstał też teledysk, pochodzący z kompilacji "X-Mix-5: Wildstyle" wydanej dla wytwórni K7 w 1995 roku. Dzisiaj wywołuje uśmiech na twarzy, kiedyś musiał robić duże wrażenie.





Pozostając cały czas w temacie Gigolo Records, odświeżyłem sobie pewien utwór, który teraz mnie opętał. "Superman" Savasa Pascalidisa pochodzi z jego pierwszego albumu dla wytwórni Hella, wydanego w 2003 roku. Nie ma co więcej gadać, słuchać!


Savas Pascalidis - Superman


Dla tego kawałka też jest teledysk:






Pzdr.
Stadtkind

1 komentarz:

Niko pisze...

zajebisty ten superman