niedziela, 8 lutego 2009

Ej... a masz może? Weź puść...


Poniżej pierwsza kontrybucja Adama dla naszego bloga.
Tak właściwie jednak, to on go przecież założył...
Mniejsza z tym, myślę że taka polifonia wyjdzie mu (blogowi, ale Adasiowi pewnie też) tylko na dobre.
Słuchajcie jego mixa! Jest dobry.

Ad rem: powyżej wkleiłem zdjęcie z linka podesłanego mi przez znajomego. To tablica z małą kolekcją tzw. requestów, jakie imprezowicze zostawili na karteczkach u dj'a.

Tym co grają, zdarzyło się pewnie wysłuchiwać różnych zmyślnych próśb.
Tym co się bawią, zdarza się formułować pewne życzenia.

Nie mam zamiaru demonizować tego zjawiska. Nie umiem określić jego częstotliwość ani nasilenia w klubach w zależności od różnorakich warunków i okoliczności. Jeśli publiczność dogada się z dj'em i on będzie winszował ich zachciankom, to chyba dobrze? Mamy wtedy koncert życzeń.
Jeśli zaś do dj'a ustawia się kolejka, niektórzy pielgrzymują kilkakrotnie inni zaś klną pod nosem, to może oznaczać, że coś jest nie tak i koleś znalazł się w niewłaściwym miejscu.

Nas chyba ten problem nie dotyczy, gdyż gramy zwykle na imprezach, które są w pewien sposób "ometkowane" i mają dotrzeć do tudzież zainteresować pewną grupą osób. Nie jesteśmy regularnymi weekendowymi dj'ami ani też artystami i nie robimy tego dla kasy.

Tu chodzi o granie muzyki, która nas kręci, a że nie jesteśmy w tej podniecie odosobnieni, dlatego możemy występować na imprezach. Może nie wszyscy umieją wtedy sprecyzować co im się podoba, ale pewnie wydaje im się, że to co gramy jest fajne. Mi się, jakby nie patrzeć, ten punkt widzenia podoba. Ale bez ściemy. Myślę, że ci, którzy chcą nas usłyszeć, wiedzą jak nas szukać.

Dlatego wracając do samych requestów, to mogą być on "śmieszne i fajne", jeśli nie jest to sytuacja opisana trzy akapity wyżej. Czasami, ktoś może Ci podsunąć niezły pomysł lub coś zasugerować (to muszą być wtedy znawcy tematu).
Dobrze, reszta to mniej lub bardziej chybione strzały.
Mogą Cię na moment rozbawić/zawieść/załamać/wpienić. Wszystko zależy od samej osoby.

Najlepszym wyjściem jest konsekwentne i grzeczne odmawianie, jeśli propozycji nie da się pogodzić z własnym sumieniem. Czasami trzeba odburknąć, odwrócić głowę, machnąć ręką lub udawać, że się nie słyszy. Zapewne nie raz dochodziło już do pyskówek, rękoczynów, uszkodzeń sprzętu czy kontuzji. Mi się do tej pory taki incydent nie przytrafił i oby nigdy nie miało miejsca.

Raz tylko pewien uparciuch bardzo chciał, żebym zagrał "Love Generation" Boba Sinclaira, bo "dziewczyna prosiła". Grzecznie odmawiałem, mówiąc, że nawet nie mam tego numeru, on zaś nieprzejednany chciał mi udowodnić że przecież go mam, bo "wszyscy uwielbiają ten kawałek". Po dłuższej chwili miarka się w końcu przebrała, powiedziałem mu przysłowiowe "spierdalaj!" i gość z oburzoną miną, pewien moment zwlekając w końcu się ulotnił.

Tak przy okazji, jeśli będzie czytał tego posta ktoś kto gra, to niech zostawi w komentarzach swoje typy na najczęściej "request'owane" zespoły/dj'ów lub utwory.
Miło będzie też poczytać najbardziej egzotyczne życzenia.

Ja ze swojej strony stawiam na Prodigy i Depeche Mode.

Pzdr.
Stadtkind

P.S.

Żeby nie było, ten obrazek powyżej to zdjęcie konceptualnego obiektu. Podaję tytuł i autora:
Brian DeGraw "Untitled (DJ Requests)" - 2007 .

5 komentarzy:

Double Trouble pisze...

Podpisuję się rączkami i nóżkami.
Ostatnie prośby to głównie o rege.
Aha, i "o coś bardziej dyskotekowego" w trakcie The Killers...

pozdro, Mateusz

Retard pisze...

Nie gram i pewnie nigdy grać nie będę, ale domyślam się jak irytujące potrafią być osobniki, które zawsze wiedzą najlepiej co "zrobi imprezę", i większość czasu poświęcają na wycieczki do didżeja w wiadomym celu, ewentualnie zalegają przy barze wylewając swoje frustracje, że na parkiecie chujem wieje. Przyznam się, że pod wpływem napojów przeróżnych też zdarzają mi się requesty, oczywiście zawsze kompletnie nietrafione, ale jeszcze "spierdalaj!" nie usłyszałem. Do moich najbardziej egzotycznych "weź puść" zaliczam Liz Phair i jej "Fuck and Run". Nie wiem kto miał w moim zamyśle do tego tańczyć (poza mną, rzecz jasna), ale wyraz politowania na twarzy didżeja po usłyszeniu mojej zachcianki wystarczył, żebym wrócił na miejsce i tam zakończył koncert życzeń. Przynajmniej nie jestem z tych co negocjują...

Stadtkind pisze...

Oczywiście to nie jest tak, że ja zwykle odpyskuję "requestowiczom", ale akurat ten typ był strasznie nachalny.

Ja tak jak napisałem, nie mam zamiaru tutaj obsmarowywać tych, którzy proszą o dane kawałki, bo jak wiadomo "lubimy melodie, które już raz słyszeliśmy" jak to mówił słynne inżynier Mamoń, jednak chodzi tutaj o pewien umiar i zdrowe podejście. Brzmi banalnie, ale chyba nie muszę tłumaczyć co mam na myśli.

Nie mniej jednak kilka razy zgodziłem się na prośby. Ale jak ktoś mnie prosił o "Heartbroken" T2, to nawet nie specjalnie potrzebowałem odmawiać, bo kawałek choć ograny, to sam go lubię słuchać.

Znam też jedną osobę, która jeśli się pojawi na parkiecie to puszczę jej "Push The Feeling On Nightcrawlers", oczywiście w odpowiednim momencie. Wtedy banan na buzi! Ale w tym wypadku też jest tak, że uwielbiam ten kawałek i po prostu znajduję pretekst, żeby go zapodać.

W Poznaniu niedawno też mnie poproszono o jakiś "kicz", padło na Sabrinę i "Boys, Boys, Boys". Nie miałem żadnych wyrzutów, bo ten kawałek w fidgetowym remixie znalazł się w naszym popowym mixie. Poza tym czasem fajnie obserwować jak ludzie reagują na rzekoma "szyderę", która nagle przechodzi w parkietową petę.

Pzdr.
M.

Sir Piasecki pisze...

hm, az przypomina mi sie incydent, jak laptop sebastiana wyladowal na podlodze hydrozagadki z przesiadka na scianie, bo jednemu panu sie nie podobaly kawalki. ale czy prosil wczesniej o jakis niemiecki progresiv, to nie wiem.

plus autentyk:
"-ej, macie cos rosyjskiego?
-no nie za bardzo.
-a moze cos niemieckiego?
-nie.
-no to moze chociaz cos rosyjskiego?"

Zambon pisze...

najlepszy request jaki słyszałem podczas swojej kariery zdaży łmi sie niedawno w Poznaniu: "Macie mikrofon? Bo chcemy z chłopakami coś dla Lecha zaśpiewać".